Jedną z ważniejszych rzeczy, o których musi pamiętać samodzielny wydawca (self-publisher), jest rozliczenie podatkowe i inne zobowiązania prawne wobec państwa. Kiedy bowiem uzyskujemy jakikolwiek dochód, a jest nim także ten uzyskany ze sprzedanej książki, musimy go rozliczyć, oraz opłacić podatek VAT oraz ZUS.

Ten artykuł ma na celu pokazać Ci, o czym, jako autor, powinieneś pamiętać, jeśli zdecydujesz się na self-publishing. Bez względu na to, co się powszechnie mówi o zobowiązaniach wobec państwa, trzeba być ich świadomym i mimo wszystko formalności dopełnić.

UWAGA: Nie jestem prawnikiem ani ekspertem od podatków. To, co piszę w tym artykule, to ogólne wytyczne, o których powinieneś pamiętać i o które warto dopytać w swoim urzędzie skarbowym, a najlepiej swojego księgowego i/lub prawnika 🙂

Autor, który zajmuje się self-publishingiem i samodzielnie wydaje książki, musi zaznajomić się przede wszystkim z trzeba rzeczami:

  • Podatek dochodowy – procent Twojego dochodu, który odprowadzasz do urzędu skarbowego.
  • VAT – podatek od wartości towarów i usług. Najprościej mówiąc, to kolejny podatek, który odprowadzasz do urzędu skarbowego.
  • ZUS – ubezpieczenie społeczne, które obiecuje Ci emeryturę 🙂

Tak samo jest w przypadku e-booka. Przychód z jego sprzedaży również trzeba opodatkować. Nie jest to jednak takie proste.

Podatek dochodowy Kowalskiego

Na początku rozróżnijmy i zdefiniujmy. Przychód jest tą kwotą, która wpływa do Twojego portfela. Gdy odejmiesz od tego koszty uzyskania przychodu, zostaje Ci dochód. Z tego dochodu wyliczamy określony procent, który przekazujemy urzędowi skarbowego. Na koniec wykazujemy przychód, dochód i odprowadzony podatek w rocznym rozliczeniu podatkowym – najczęściej na dobrze znanym formularzu PIT-37.

Pamiętaj, że nawet jeśli zarabiasz na sprzedaży książek, uzyskaną kwotę trzeba opodatkować, czyli odprowadzić od niej podatek dochodowy.

Jako że napisanie i wydanie własnej książki można potraktować jako działalność artystyczną, literacką, mówimy tutaj o odprowadzeniu 50% kosztów uzyskania przychodu (w ramach praw autorskich). Co to znaczy?

Od przychodu, czyli tego, co zarobiłeś, odejmij 50% przychodu, wtedy uzyskasz dochód.

18% z dochodu = podatek do zapłacenia.

Tak wygląda to w wielkim skrócie. Jednakże większość interpretatorów prawa podatkowego sugeruje, by nie odejmować 50%, które przysługują w ramach praw autorskich, tylko realne koszty, które poniesiono na wydrukowanie i wydanie konkretnej liczby egzemplarzy. Radzą, by kwotę tę dzielić na poszczególne egzemplarze i traktować ją jako koszt.

Od przychodu, czyli tego, co zarobisz, odejmij więc koszt jednego egzemplarza, wówczas uzyskasz dochód.

18% z dochodu = podatek do zapłacenia.

Owe 18% dochodu to wysokość zaliczki na podatek dochodowy, którą do 20 dnia kolejnego miesiąca przelewasz na konto urzędu skarbowego. A w kolejnym roku, do końca kwietnia, musisz dokonać  rozliczenia podatkowego za poprzedni rok, a więc składasz do tegoż urzędu odpowiedni formularz PIT, wpisując w odpowiednie komórki zarobek z tytułu wykonywanej działalności.

Dobrze by było, byś każdy zarobek i koszt od sprzedanej kopii swojej książki księgował, a kwity przechowywał. Interpretatorzy prawa są zgodni co do tego, że możesz bez rejestracji działalności gospodarczej sprzedawać własną drukowaną książkę i na niej zarabiać, odprowadzając legalnie podatek. Tak zresztą robi wielu artystów.

To jednak dotyczy sprzedaży wydanej własnym sumptem książki papierowej, drukowanej. A co z e-bookami? E-booki w świetle prawa traktowane są jako usługi, nie zaś książki. Nie ma co do nich jednolitej interpretacji podatkowej, dlatego trudno się w tym wypadku wypowiedzieć.

Jednak tu sytuację ratują serwisy, które prowadzą dystrybucję e-booków. Perium.pl, Api.Virtualo.pl, Wydaje.pl i inne pobierają procent od sprzedanych kopii Twojego e-booka, Tobie zaś co jakiś czas, najczęściej na Twoje żądanie, przelewają wypłaty.

I to właśnie te serwisy Cię rozliczają. Odprowadzają za Ciebie podatek dochodowy do urzędu skarbowego. Na koniec roku podatkowego, pomiędzy styczniem a kwietniem, otrzymujesz od tych serwisów PIT-11, dokument, który określa przychód, dochód i odprowadzony podatek. Te dane wpisujesz w odpowiednie rubryki do swojego PIT-u, który składasz do końca kwietnia do urzędu skarbowego. Wszystko odbywa się legalnie. Zalecam więc sprzedaż e-booków przez odpowiednie serwisy, które Cię rozliczą za drobną, prowizyjną opłatą, a przy okazji pomogą Ci dotrzeć z Twoim dziełem do większej ilości odbiorców.

A wersję drukowaną będziesz mógł sprzedawać dalej we własnym zakresie, rozliczając się z tytułu prowadzonej działalności.

I to tyle, jeśli chodzi o indywidualnego podatnika, tzw. Kowalskiego.

Podatek dochodowy – dla firm

Załóżmy, że piszesz coraz więcej, a co za tym idzie sprzedajesz więcej i dochód jest coraz większy. Postanowiłeś założyć własną firmę i poprzez nią rozliczać się ze sprzedaży książek. Możesz rozliczać się wówczas z ryczałtu, na zasadach ogólnych, albo z karty podatkowej. Pamiętaj, że przy sprzedaży wielu książek (bardziej działalność wydawnicza niż artystyczna) wyklucza się ryczałt.

Rodzaj opodatkowania wybiera się już na etapie zakładaniu firmy – to od tej decyzji będzie potem zależało, jakie będziesz miał koszty działalności, co odejmiesz, co dodasz i jakiej wysokości podatek odprowadzisz. Dlatego przed wypełnieniem formularza CIDG musisz zapoznać się z formami rozliczeń podatku dochodowego, znacznie wnikliwiej niż nakreśliłem w tym artykule.

VAT i kasa fiskalna

Dobrnęliśmy do podatku VAT. To podatek od wartości towarów i usług. Czy jednak każdy musi go płacić? Jeśli nie prowadzisz działalności gospodarczej, to podatku VAT odprowadzać nie będziesz. Będą to za Ciebie robić serwisy, które sprzedają Twoje e-booki. Co innego, gdy zaczynasz prowadzić działalność gospodarczą, poprzez którą rozliczasz się ze sprzedaży. Po przekroczeniu pewnej sumy przychodu ze sprzedaży (150 tysięcy złotych, dane za rok 2014) musisz obowiązkowo zapłacić VAT. Od książek VAT wynosi 5%, a od e-booków – 23%.

Jeśli Twój dochód nie przekroczy sumy 150 tysięcy (która  może się zmieniać w danym roku podatkowym), możesz być podatnikiem podmiotowo zwolnionym z podatku VAT.

Osobom nieprowadzącym działalności gospodarczej (czyli zwykłego klienta, nie firmy),  po przekroczeniu sumy 20 tysięcy złotych przychodu (stan na 2014 rok) z tytułu sprzedaży detalicznej (do końcowego odbiorcy), narzuca się konieczność zakupu kasy fiskalnej i za jej pomocą monitorowania sprzedaży. Sprzedając na Allegro albo bezpośrednio przez własną stronę internetową, musisz więc liczyć się z tym, że w pewnym momencie jej kupno będzie Twoim obowiązkiem. Jednak sprzedając książkę księgarniom, bibliotekom czy prowadząc dystrybucję e-booków przez inne serwisy, współpracujesz z firmami, a w takich przypadkach kasa fiskalna nie jest potrzebna.

ZUS

I tak oto dochodzimy do kolejnej ważnej kwestii – ZUS. Zakład Ubezpieczeń Społecznych wiąże się z podmiotami działalności gospodarczej. Na edukacyjnym blogu InFaktu czytamy definicję na bazie ustawy.

(…) za działalność gospodarczą uznaje się zarobkową działalność (wytwórczą, budowlaną, handlową, usługową) […]. Działalność jest prowadzona we własnym imieniu bez względu na jej rezultat, w sposób zorganizowany i ciągły.

– Źródło: http://www.infakt.pl/jednoosobowa_dzialalnosc_gospodarcza

Jak odnosi się to do autora i do self-publishingu? Problemu z podatkiem dochodowym nie masz, dopóty sprzedajesz tylko jedną książkę. Przedsiębiorcy żartują, że dla skarbówki, która i tak dostaje od Ciebie 18% podatku, wszystko jedno, ile na książce zarabiasz, póki te 18% przelewasz im co miesiąc. Zainteresują się Tobą dopiero wtedy, gdy przekroczysz barierę VAT:)

ZUS to zupełnie inna kwestia. Jeśli regularnie wydajesz kolejne książki, Twoja działalność ma charakter zorganizowany i ciągły. A to oznacza, że musisz płacić ZUS – albo niższy, około 430 złotych miesięcznie, albo i wyższy, około 1000 złotych, również miesięcznie. I nie ma, że boli!

Jeśli więc wydasz dwie i więcej książek, warto pomyśleć o założeniu działalności gospodarczej, nawet jeśli serwisy typu Perium czy Virtualo Cię rozliczą z podatku dochodowego. ZUS może bowiem zażądać zaległych wpłat na ubezpieczenie. I tak oto autor musi stać się jednoosobową działalnością gospodarczą…

Przychody zagraniczne?

A co w sytuacji, kiedy zarabiasz na e-bookach i książkach drukowanych, które sprzedajesz za granicą, na przykład na Amazonie? Serwisy te nie wystawiają dla Ciebie PIT-ów. Musisz więc pamiętać, by odprowadzać podatek z tytułu wykonywanej działalności za sprzedane kopie drukowane. A e-booki? Tu trzeba już osobnej interpretacji podatkowej, której na razie nikt nie upublicznił, a przynajmniej mnie nie udało się takowej znaleźć.

Jeśli nie jesteś pewien tego, jak rozliczać dochód uzyskany za sprzedaż własnych książek i e-booków, zgłoś się do swojego urzędu skarbowego z prośbą o indywidualną interpretację podatkową. Każdy obywatel ma do tego prawo.

Znacznie łatwiej jest, jeśli prowadzisz firmę, wtedy taki przychód z zagranicy rozliczyć jest łatwo. Pamiętaj jednak, że jeśli sprzedajesz e-booka przez serwisy europejskie, musisz uzyskać w swoim urzędzie skarbowym numer identyfikacji podatkowej VAT-UE. Wymaga on zarejestrowania się jako podatnik VAT zwolniony podatkowo – koszt opłaty skarbowej za złożenie wniosku to około 150 złotych. Nie znaczy to, że zaczynasz płacić VAT – tak naprawdę nic on nie zmienia. Tylko kosztuje. Umożliwia Ci jedynie pozyskanie numeru VAT-UE, który jest tylko Twoim numerem NIP z prefiksem „PL” 🙂 Korzystasz z niego, by co miesiąc lub co kwartał (w zależności od wybranej formy) składać deklarację o przychodzie z Unii Europejskiej.

Podsumowanie

Tak oto pokrótce przestawiłem Twoje, jako autora, obowiązki podatkowe wobec państwa. Wbrew pozorom, rozliczyć się z jednej książki/e-booka nie jest tak trudno, wystarczy trochę cierpliwości. Jednak gdy zaczniesz więcej zarabiać na sprzedaży książek, pomyśl o założeniu własnej firmy. Wówczas załatwienie formalności staje się dużo łatwiejsze.