Jeśli marzy Ci się napisanie i wydanie własnej książki – prozy, poradnika, tomiku poezji czy kolejnego z rzędu instruktażu „jak zarobić milion w tydzień”-  self-publishing może Cię zainteresować.

Wielu ludzi pisze. Dla jednych to hobby, dla innych pasja, a jeszcze inni po prostu chcą się podzielić wiedzą. Niestety, nie każda książka nadaje się do wydania przez profesjonalnego wydawcę. Nie zawsze dlatego, że jest słabej wartości. Często nawet przy wybitnym dziele wydawcy nie chcą ryzykować – ze względu na tematykę, potencjalnych odbiorców, prognoz sprzedażowych itp.

Self-publishing zaś, a w ojczystym języku trochę nietrafiony termin „samo-wydawanie”, to nic innego, jak samodzielne wydanie książki. To Ty, jako autor, stajesz się wydawcą. Bez potrzeby zgłaszania się do wydawnictwa.

Self-publishing jest (słusznie) utożsamiany z niezależnymi autorami – faktycznie, na tę niezależność i samodzielność self-publishing kładzie duży nacisk.

Napisałeś książkę i co dalej?

Większość ludzi myśli, że wystarczy napisać książkę, potem zgłosić się do wydawcy i gotowe –  zarabiasz pieniądze. Jednakże, nawet pomijając trudność w napisaniu książki, autorzy zwykle trafiają na mur, jakim jest brak zainteresowania ze strony wydawnictwa. Historia jest pełna takich przykładów: nikt nie chciał wydać jakiejś książki, dopiero po wielu latach znalazł się wydawca-ryzykant (albo szaleniec) i zbił majątek. A autor wraz z nim.

Przyczyn, dla których wydawca może nie zechcieć wydać Twojej książki, jest wiele. Możesz nie mieć znanego nazwiska lub tematyka Twojej książki może być tak niszowa, że materiał się po prostu nie sprzeda. A jeśli się nie sprzeda, to nikomu nie opłaca się go wydawać, chyba że na Twój (autora) koszt. Czasem książka jest zbyt kontrowersyjna, by wydawca się odważył na jej publikację.

Z tego względu wiele osób decyduje się, by samodzielnie wydać swoją książkę. Robiło się tak od wieków, nawet nie mając dostępu do elektroniki i nowoczesnych e-booków, z którymi większość osób utożsamia self-publishing.

I coraz większej liczbie autorów udaje się w ten sposób osiągnąć wielki sukces, rzędu milionów sprzedanych kopii i miliardów zarobionych pieniędzy. To, rzecz jasna, popularne historie i nieliczne przypadki. Ale jest coś, co nazywam „cienistą sferą” self-publishingu. To sfera ukryta w cieniu, o której się nie słyszy, a w której żyją dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy autorów, którzy sprzedają wystarczająco dużo, by ze swojego pisania żyć. Sam do nich należę.

Self-publishing od początku

Self-publishing stał się bardzo popularny w ostatnich latach, kiedy świat technologiczny zaczął zachwycać się autorami, którzy dzięki Amazonowi zarobili grube miliony dolarów na wydanych przez siebie e-bookach.

Warto jednak wiedzieć, że samodzielne wydawanie książek było popularne już setki lat temu. Gdy autor chciał wydać swoje dzieło, robił to za własne pieniądze, zlecając stosowne prace odpowiednim osobom. Pominę tutaj historię kopiujących mnichów i przejdę od razu do czasów nowożytnych. W drugiej połowie XX wieku autorzy, którzy nie mieli szans na wydanie swoich dzieł przez wydawcę, sami pokrywali wszelkie koszty druku, magazynowali wydrukowaną książkę i rozprowadzali ją (sprzedawali).

Jedną z ciekawszych i napawających optymizmem postaci self-publishingu, które pojawiły się przed erą e-booków, jest James Redfield  W pełni sfinansował swoją książkę pt.„Niebiańska przepowiednia”, która  utrzymana została w klimacie pomiędzy mistyką a przygodami Indiany Jonesa. Redfield jeździł po kraju i sprzedawał książkę z własnego samochodu. Bez dostępu do nowych technologii, jego praca stała się bestsellerem. Dało się? Dało! A dziś jest nawet łatwiej.

Dopiero XXI wiek, popularyzacja czytników elektronicznych (na przykład Amazon Kindle) i usługi pokroju „Kindle Digital Publishing” sprawiły, że samodzielne wydanie książki – zarówno e-booka, jak i klasycznej książki drukowanej – stało się bardzo proste i każdy może sobie na to pozwolić. Przy odrobinie wysiłku koszt wydania książki będzie zerowy, a przy nieco mniejszym wysiłku koszt nie powinien przekroczyć dwóch lub trzech tysięcy złotych (wraz z drukiem).

Jak to się robi dzisiaj?

Nie wdając się w aspekty historyczne, wygląda to tak: autor pisze książkę – powieść fabularną, tomik poezji, literaturę faktu czy poradnik z jakiejś dziedziny. Praktycznie wszystko, co da się wydać, jest samodzielnie wydawane przez kogoś w świecie.

Najczęściej w ten sposób wydaje się e-booki. Jest to wygodne, tanie i istnieje spora baza darmowej dystrybucji. Darmowej to znaczy takiej, w której dystrybutor nie bierze pieniędzy na start, ale pobiera dla siebie prowizję (a w Polsce dodatkowo rozlicza autora, aby wszystko było zgodne z prawem). Wykonanie korekty czy konwersji do e-bookowej formy wcale nie jest takie trudne, nie jest również bardzo drogie, jeśli ktoś decyduje się na zlecenie tego na zewnątrz.

Aby wydać książkę, można spokojnie korzystać z otwartych i darmowych programów, takich jak LibreOffice czy Calibre (by skonwertować do profesjonalnego e-booka). Rzecz jasna, popularny MS Word również się nada, nawet po to, aby wykonać podstawowy skład. Tego typu programów używają współcześni self-publisherzy, nie jest to więc nic skomplikowanego.

Coraz częściej także autorzy korzystają z usług druku na żądanie (czy normalnego druku). Kiedyś też to robiono, ale z uwagi na technologię koszt był wyższy. Dziś drukuje się profesjonalnie pojedyncze egzemplarze, a niektóre platformy zajmują się nawet rozsyłaniem sprzedanych prac (np. CreateSpace albo Lulu). W Polsce takiej usługi jeszcze nie ma, jednakże można tanio zlecić druk małych nakładów, nawet i 10 kopii, które potem można samodzielnie sprzedawać. Małe nakłady, rzędu kilkuset kopii, również można tanio drukować, w cenach od 600 (ok. 100 kopii) do 2000 złotych brutto.

Są dwa podstawowe rodzaje self-publishingu:

  1. Pełny – autor zajmuje się wszystkim. Koordynuje pracę korektora, redaktora, składacza (bądź wykonuje te rzeczy osobiście), zleca druk, magazynuje książkę, prowadzi dystrybucję, rozlicza się z podatków.
  2. Częściowy – autor zachowuje pełnię praw do dzieła i decydowania o nim. Zleca usługi nie pojedynczym freelancerom (korektorowi, redaktorowi), ale „wydawnictwu” czy firmie zajmującej się wydawaniem dla self-publisherów. W wydawnictwie tym wykupuje zestaw usług (np. korektę, ale też dystrybucję do księgarń, magazynowanie, koordynowanie druku), w formie jednorazowej płatności czy abonamentu, a wydawca zajmuje się resztą.

W przypadku tego drugiego rodzaju self-publishingu, wszelką biurokracją, rozliczeniami czy zarządzaniem numerem ISBN zajmuje się usługodawca.

Większość autorów w Polsce, ale i za granicą, wybiera tę pierwszą opcję – wszystkim zajmują się samodzielnie. Trudno powiedzieć, która możliwość jest lepsza. Raczej stwierdzę, że oba rozwiązania mają swoje plusy i minusy. Ale o tym w oddzielnym artykule.

Od napisania do zarabiania – self-publishing krok po kroku

Od napisania książki do zarabiania na niej (czy czerpania przyjemności z posiadania czytelników, jeśli nie zależy nam na zarobku) trzeba przejść przez wiele etapów. Poniżej omówię te najważniejsze, bez których nie można się obejść przy samodzielnym wydawaniu książki.

  1. Napisanie – to najdłuższy etap. Bez względu na to, co piszesz, czy będzie to powieść fabularna, czy poradnik praktyczny, musisz to wpierw napisać.
  2. Redakcja – kiedy praca jest gotowa, należy poddać ją redakcji, a więc opracowaniu merytorycznemu tekstu. Profesjonalny redaktor powinien wyłuskać brakujące przypisy, nieoznaczone cytaty, zapożyczenia i plagiaty. Dobrze jest, gdy jest on osobą z zewnątrz, bezstronną i wystarczająco szczerą, by obiektywnie ocenić tekst. Wtedy autor uniknie kompromitacji i będzie mógł w porę wycofać tekst z obiegu:)
  3. Korekta – zredagowana, gotowa praca przechodzi korektę. Na tym etapie poprawia się błędy ortograficzne, ewentualnie sugeruje się przebudowanie niezrozumiałych zdań. Efektem tego etapu jest praca poprawna językowo, w której odpowiednie „u” się kreskuje, a przecinki są tam, gdzie trzeba 🙂
  4. Skład i/lub konwersja – tak przygotowaną treść oddaje się do składu i/lub konwersji. Skład to przygotowanie pliku do druku. Konwersja to przekucie treści na profesjonalnego e-booka, do formatów PDF, EPUB oraz MOBI. Na tym etapie do treści dodawane są ostatecznie ilustracje czy zdjęcia. Do książki dołączana jest okładka.
  5. Druk – złożona książka z okładką (a wręcz oprawą) może być teraz wydrukowana zgodnie z założeniami.
  6. Dystrybucja – mając już w magazynie książkę i przygotowane pliki e-booka, rozpoczyna się proces dystrybucji. Zaczynamy sprzedawać książkę i wgrywać e-booka do e-księgarni sprzedających e-booki.
  7. Rozliczenie – gdy dostajemy pieniądze w ramach wynagrodzenia, możemy opłacić podatki, kupić dobre wino i świętować. A potem zacząć pisać kolejną książkę 🙂

Niektórzy autorzy pomijają pewne etapy. Nie wolno Ci jednak przeskoczyć etapu korekty, bo książki z błędami ortograficznymi nikt nie kupi. Nie lekceważ także etapu redakcji, zwłaszcza jeśli nie znasz się na przypisach czy prawie dozwolonego cytatu.

Jeśli chcesz wiedzieć więcej o samodzielnym wydaniu e-booka i książki, zerknij do darmowego poradnika pod tytułem „Wydaj własną książkę krok po kroku!

Na etapie punktu szóstego (choć może i wcześniej) rozpoczyna się też rzecz najważniejsza, o której nie wspomniałem. To marketing, czyli promocja danego tytułu. Bez tego self-publishing się nie obejdzie. To od reklamy i działań marketingowych w dużej mierze zależy, czy sprzedasz 10 kopii swojej książki, czy 10 tysięcy. Oto jedna z największych sił dużych wydawców – zdolność do wypromowania danego tytułu. Jeśli zechcesz samodzielnie wydać książkę, to wiedz, że będziesz musiał zapoznać się z wieloma metodami promocji.

Self-publishing rozwiązaniem?

To idealne rozwiązanie dla osób, które:

  • Piszą opowiadania i powieści, które nie trafiają do wydawnictw bądź których autorzy nie chcą wydawać przez wydawnictwa. Dostęp do nowych technologii sprawił, że coraz więcej osób pisze powieści czy opowiadania. Warto się nimi dzielić – kto wie, czy Hollywood nie zekranizuje Twojej powieści? A może dostaniesz Nobla w kategorii literatury? Tego nie wiesz, ale możesz sprawdzić, zaczynając od wydania własnej twórczości 🙂
  • Dzielą się wiedzą, np. na tematycznych blogach i chcą w ramach blogów zarabiać na e-bookach czy książkach wszelkiej maści. Poradniki praktyczne to raczej niszowe tematy, którymi wydawnictwa mogą się nie zainteresować. Samodzielne wydanie sprawia, że praca fizycznie pojawia się i może przynosić innym wiedzę, a Tobie wynagrodzenie. To całkiem stara taktyka w profesjonalnym blogowaniu.
  • Piszą poezję, bowiem ci, którzy chcą w formie tomików dzielić się swoją twórczością poetycką, zwykle są pomijani przez wydawnictwa.
  • Są artystami, którzy chcą wydawać albumy ze swoimi pracami czy zdjęciami.
  • Stoją na czele firm, małych i dużych, i chciałyby stworzyć dodatkowe źródło dochodu. Producent naturalnych kosmetyków może opublikować poradnik o stosowaniu tychże produktów w codziennym życiu. Mikro producent instrumentów może uczyć w książce o wytwarzaniu instrumentów, artysta-malarz – napisać książkę-poradnik o malowaniu, firma od księgowości – wydać poradnik skutecznego księgowania, radca prawny – poradniki. Samodzielnie wydana przez firmę Basecamp, LLC pod tytułem ReWork” nauczyła mnie, że każda firma, mała czy duża, generuje wiedzę, którą można przekuć na książki, tworząc w ten sposób dodatkowe źródło dochodu.

Tak naprawdę samodzielne wydanie książki to rozwiązanie dla każdego, kto chce się czymś podzielić ze światem. A przecież każdy z nas ma coś takiego do przekazania!