Zanim przystąpisz do samodzielnego wydawania książek, powinieneś zdobyć  wiedzę i rozeznać się w temacie do tego stopnia, aby nic nie było w stanie stanąć Ci na drodze do spełnienia marzeń o self-publishingu. Temu właśnie mają Ci posłużyć pisane przeze mnie artykuły i poradniki/kursy.

Oto kilka rzeczy, o których każdy self-publisher powinien pamiętać.

1. Problematyczne magazynowanie

Naturalnym jest, że książka – jako wolumin – zajmuje miejsce. Jeśli więc zlecasz jej wydrukowanie, to musisz wziąć pod uwagę także kwestie jej przechowywania. Pomyśl: 100 egzemplarzy wydrukowanej książki, każdy o objętości 250 stron, zajmuje dwie półki w standardowym regale o metrowej szerokości. Łatwo policzyć, że nakład 1000 egzemplarzy zapełni dwa, trzy regały. To naprawdę sporo miejsca.

Nawet jeśli wszystko będziesz przechowywać w paczkach (a wydruk zapakowany jest zazwyczaj w paczkach po 20 egzemplarzy), to ułożone piętrowo, stworzą mały lub duży mebel 🙂

W dodatku całość trzeba umieć przechowywać. Nie wolno wykorzystywać w tym celu pomieszczeń zbyt suchych i ciepłych. Nie nadaje się do tego na przykład strych pod blachą, ponieważ książki mogą zeschnąć i się zniszczyć. Piwnica czy spiżarka to także nienajlepsze miejsca, gdyż książki chłoną zapachy. Na przykład książkę ezoteryczną nawet po wielu latach łatwo poznać po charakterystycznym zapachu tanich kadzideł…

Co więcej, papier chłonie wilgoć – przechowywanie książki w piwnicy czy w zimnym, źle izolowanym pomieszczeniu, może również zniszczyć nakład. A uszkodzonego towaru nikt nie będzie chciał kupić. Pamiętaj także, że książki powinny głównie stać – nie leżeć. Leżąca książka łatwiej się odkształca, co również nie jest lubiane przez klientów.

Zanim więc zlecisz druk, upewnij się że masz odpowiednie miejsce do przechowywania książki. Nawet jeśli ma to być Twoja sypialnia.

2. Podatki i inne formalności

O ile przy e-bookach i pojedynczej książce drukowanej rozliczyć się jest łatwo, o tyle przy większej działalności  twórczej zaczynają pojawiać się problematyczne kwestie podatkowe i ubezpieczeniowe. Rzeczy, o których mowa, to:

  • Podatek dochodowy
  • Podatek VAT
  • ZUS

Self-publisher musi pamiętać o tym, by rozliczać się z podatku dochodowego, który jest obowiązkowy dla każdego, oraz z podatku VAT, o ile zajdzie taka potrzeba. Nierzadko trzeba regularnie płacić także składki na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne.

Jeśli o tym zapomnisz, mogą Cię czekać konsekwencje – mandaty, kary pieniężne czy nawet pociągnięcie do odpowiedzialności karnej. Jednak jak już pisałem w innym artykule, rozliczenie się nie jest wcale takie trudne. Jeśli jesteś self-publisherem, ureguluj te kwestie jak najszybciej!

  • LINK do artykułu: Jak rozliczyć się z samodzielnie wydanej książki, czyli autor, podatki i prawo

3. Prawo do cytatu i zapożyczeń

Kiedy piszesz powieść lub opowiadanie, zazwyczaj prowadzą Cię emocje i słowa niemal płyną z serca. Teksty takie zaliczymy do tzw. twórczości artystycznej. Ale kiedy tworzysz literaturę faktu lub spisujesz poradnik, wtedy korzystasz z materiałów źródłowych: książek czy artykułów, prac naukowych, filmów, nagrań lub doświadczeń innych osób. Jeśli nie korzystasz, to warto zacząć – zwiększy to wartość merytoryczną Twojej pracy. Mój polonista zwykł mawiać: jeśli coś piszemy z głowy, to znaczy, że piszemy z niczego 🙂

Każdy cytat, zapożyczenie czy odniesienie do czyjejś idei, teorii, poglądu lub wniosków, wymaga dodania przypisu, a każdy przypis trzeba następnie uwzględnić w bibliografii, zwykle na końcu pracy. Nie możesz o tym zapominać – zwłaszcza jeśli nie zleciłeś redakcji swojej książki profesjonalistom.

Musisz także uważać na inne kwestie prawne – nie wszystko, co ślina na język przyniesie, nadaje się do spisania w książce, bo możesz zostać oskarżony o pomówienie. Kwestie prawne są dość skomplikowane, zwłaszcza w kraju nad Wisłą. To, co Ty uważasz za fragment, którym nikt się nie przejmie, może być powodem wytoczenia sprawy sądowej.

Jeśli boisz się, że gdzieś pominąłeś przypis lub coś wykracza poza prawo dozwolonego cytatu, to zleć prace redaktorskie zewnętrznej firmie, która upewni się, że wszystko, co spisałeś, jest zgodne z prawem. Profesjonalni redaktorzy znają się na takich kwestiach.

4. Czytelnicy

Autor nie powinien skupiać się tylko na pisaniu, ale przede wszystkim na czytelnikach. To głównie dla nich tworzy, nie tylko dla siebie czy dla samego faktu pisania. O ile często piszę o tym, że self-publishing jest biznesem (bo jest), to samo pisanie jest pracą, którą wykonuje się z myślą o ludziach – czytelnikach – którzy coś z publikacji mają wynieść. Czy będą to radość, inspiracja, wiedza praktyczna czy poczucie zadowolenia i piękna, to już zależy od książki. Ale książka powinna zawsze przedstawiać jakąś wartość.

Co ważniejsze, trzeba pamiętać o czytelnikach również po wydaniu książki. Warto odpisywać na ich e-maile (udostępnij jakiś adres e-mail w swoich książkach, by ludzie mogli do Ciebie napisać), być aktywnym w serwisach społecznościowych, regularnie aktualizować fanpage’a na Facebooku czy pisać na blogu i (obowiązkowo) odpowiadać na komentarze.

Nie zapomnij też o spotkaniach autorskich i o dawaniu autografów. Może zawczasu poćwicz już swój podpis 🙂 Bowiem gdy zaczynasz publikować, to ten pierwszy raz, kiedy dasz autograf w swojej książce, jest tylko kwestią czasu – coś o tym wiem…

5. Koordynacja 

To kolejna rzecz, o której warto pamiętać, gdy zabierzesz się za samodzielne wydawanie książki. Wydanie i marketing to jedno, ale jest tu też sporo, na pierwszy rzut oka niewidocznej biurokracji i logistyki. Mianowicie, self-publisher musi wszystko koordynować.

Wydanie swojej książki wymaga, byś w odpowiedniej kolejności zlecił korektę, redakcję, kolejną korektę, skład, opracowanie okładki, druk. To dodatkowo narzuca konieczność terminowego przelewania pieniędzy (wynagrodzeń) i przesyłania (wysyłania i odbierania) odpowiednich plików.

Następną ważną rzeczą jest koordynowanie sprzedaży – przez Allegro czy własną stronę, i związana z nim logistyka: magazynowanie, zadbanie o przybory biurowe, taśmy, koperty, w końcu też bieganie na pocztę z wysyłką. Czy wspomniałem o tym, by zawczasu przygotować blankiety na paczki i listy polecone? 😉

Koordynacją należy objąć również sprzedaż przez e-księgarnie, co tyczy się monitorowania zysków, zlecania wypłat i wiąże się z wystawianiem rachunków i podpisywaniem umów.

A w końcu trzeba też pamiętać o rozliczeniach i dokumentowaniu sprzedaży na potrzeby podatku dochodowego, dokumentowaniu wszelkich umów i zleceń oraz rachunków dla freelancerów czy zewnętrznych firm.

Tej biurokracji i koordynacji (logistyki wydawniczej?) trochę jest i trzeba się na nią szykować, bowiem może się okazać, że wydanie jednej książki stanie się dla Ciebie pracą na pół etatu 🙂

A wspomniałem już, że musisz stworzyć magazyn? 🙂

6. ISBN

Warto pozyskać dla swojego e-booka numer identyfikacyjny ISBN. Będzie on wymagany przez większość e-księgarni, ale też przez księgarnie i „fizycznych” dystrybutorów. Numer ISBN pozwala na szybką identyfikację książki, jak również na identyfikację wydawcy. To kolejna logistyczno-biurokratyczna sprawa.

Na szczęście pozyskanie numeru ISBN wcale nie jest takie trudne. W tym artykule pisałem o wszystkim, o czym warto wiedzieć o numerach ISBN: LINK: Wszystko, co warto wiedzieć o numerze ISBN

7. Promocja i marketing

Nie wolno zapomnieć o promocji. Działania promocyjne czy też marketingowe to podstawa zarabiania na self-publishingu. Jeśli nie napisałeś książki w celach zarobkowych, promocję można sobie darować. Ale jeśli chcesz dotrzeć do jak największej liczby czytelników i zacząć zarabiać na wydawaniu własnych książek, marketing może się okazać pracą na pół etatu.

Jeśli zaprzestaniesz promocji swojej książki, a promocja ta wcześniej była krótka i słaba, to Twoja książka zapewne przestanie się sprzedawać. Jeśli natomiast będziesz ją regularnie promował, wtedy dalej będziesz ją sprzedawał i stale czerpał z tego tytułu zyski.

Pozyskuj więc recenzje, pisz artykuły gościnne, bloguj, rozpowszechniaj darmowy fragment swojej książki, udzielaj wywiadów, rozdawaj wizytówki, organizuj spotkania autorskie i tak dalej.

8. Doskonalenie warsztatu pisarskiego i wydawniczego

Jeśli chcesz zawodowo zajmować się self-publishingiem, musisz zadbać również o doskonalenie warsztatu pisarskiego i wydawniczego. To zaś wymaga, by bardzo dużo pisać – wpisów na bloga, artykułów czy kolejnych książek. Przy okazji pamiętaj, że to, co spiszesz, a nie opublikujesz, w przyszłości może nadać się na materiał do antologii czy nowego e-booka, na których znowu będziesz miał szansę zarobić 🙂

Musisz także bardzo dużo czytać. Nie można być zawodowym pisarzem, jeśli się nie czyta. Kilkadziesiąt książek na rok zaliczonych i przeczytanych ze zrozumieniem to absolutne minimum dla zawodowca! Nie bój się zgromadzić przeczytanego księgozbioru w ilości kilku tysięcy książek.

Warto również się doszkalać. Powinieneś uczyć się o procesie wydawniczym, orientować się na rynku książki, ale też pozyskiwać nowe umiejętności techniczne, które pozwolą Ci na pisanie i wydawanie jeszcze lepszych książek. To zaś wymaga kupowania książek edukacyjnych czy uczestniczenia w kursach i szkoleniach.

Inwestycja w siebie to najlepsze, co możesz zrobić – i szybko się zwróci.

9. Nie wszystko nadaje się do wydania

Miej świadomość tego, że nie wszystko, co napiszesz, nadaje się do publikacji. Krytycznie analizuj własne teksty. Zastanów się, które są nieetyczne, słabe i nie nadają się do pokazania ich światu. Jeśli wydasz książkę bez wartości, to odbije się to w przyszłości na Twojej karierze, oczerni Twoje nazwisko i odstraszy czytelników – a tym samym potencjalnych klientów.

Ja sam mam olbrzymie ilości tekstów na dyskach, które kiedyś spisałem, ale ostatecznie stwierdziłem, że do niczego się nie nadają :). Nie pozbywam się ich jednak – być może w przyszłości tego typu fragmenty i materiały posłużą mi do napisania nowej książki.

Ale jest też druga strona medalu – w czasie pisania książki może się okazać, że pewne fragmenty, a nawet i całe rozdziały, choć dobre, to wykraczają poza zakres książki. Dotyczy to głównie literatury faktu i poradników. Nawet jeśli wytniesz te treści z książki, to nie wyrzucaj ich do śmieci. Rozwiń te fragmenty i wykorzystaj je do spisania artykułów, które później trafią na Twojego bloga autorskiego lub też w formie wpisów gościnnych na inne blogi tematyczne. Będzie to świetny materiał marketingowy 🙂

10. Przechowuj pliki cyfrowe i źródła

Jeśli samodzielnie zechcesz wszystko wydać, będziesz korzystał z wielu plików – plików okładki, gotowych i źródłowych (plik źródłowy to taki, który można edytować), plików wnętrza, notatek, osobnych ilustracji, do tego cyfrowych faktur czy rachunków, a w końcu również ostatecznych plików w formatach PDF, EPUB oraz MOBI czy całych, spakowanych pakietów e-booków. Przechowuj je!

Zrób kilka kopii zapasowych tych plików i wszystkich innych dokumentów, które zostały stworzone na potrzeby wydania danego tytułu. Zgraj je na dyski, płyty, pendrive’y, znowu najlepiej w kilku kopiach, na wypadek awarii. Będą Ci one potrzebne również w przypadku pojawienia się nowego źródła dystrybucji.

Podsumowanie

Przedstawiłem kilka kwestii, o których self-publisherzy czasem zapominają lub z których po prostu nie zdają sobie sprawy. Self-publishing to czasem dodatkowa praca po godzinach. Ale wraz ze zwiększaniem liczby opublikowanych książek, zamienia się na pracę na pełen etat. I jest to etat pełen zakamarków biurokratycznych, papierów, baz danych i logistyki.

Jeśli sprawia Ci to frajdę, to jak najbardziej się tym zajmuj! Ale też pamiętaj, że Pogotowie Wydawnicze może dużo rzeczy załatwić za Ciebie w ramach usług wydawniczych. Jeśli więc wizja w pełni samodzielnego self-publishingu delikatnie Cię przeraża, zaufaj ekspertom z Pogotowia Wydawniczego!